O realizacji najważniejszych zadań stawianych przed samorządem zawodowym inżynierów budownictwa w kończącej się kadencji OR LOIIB w rozmowie z przewodniczącym Wojciechem Porębą.
Adam Oziewicz: Lubuską Izbę w różnych kwestiach i z różnym nasileniem charakteryzuje proces przeciągania liny między Gorzowem a Zieloną Górą. Wśród punktów zapalnych była siedziba, kwestie regulaminowo-organizacyjne, finansowe, personalne… Czy w Zielonej Górze ktoś jeszcze marzy, aby główną siedzibę LOIIB mieć u siebie?
Wojciech Poręba, przewodniczący OR LOIIB: – Prowadzę rozmowy w różnych częściach województwa – w miarę możliwości staram się być wszędzie, mieć bezpośredni kontakt z członkami Izby… Na tej podstawie sądzę, że w Zielonej Górze są jeszcze inżynierowie niezadowoleni z takiej a nie innej lokalizacji. Ale zarazem trzeba wyraźnie powiedzieć, że to osoby nie do końca zorientowane. Regulamin Polskiej Izby i naszego samorządu jest w tej kwestii precyzyjny i jednoznaczny: nasza siedziba jest tam gdzie zlokalizowany jest urząd wojewódzki i wojewoda. To proste i kończy dyskusję na ten temat. Są jednak osoby, które nie biorą tego pod uwagę, także ze względu na trudne początki w pierwszych latach działania lubuskiej Izby.
Zaznaczam, jestem rodowitym zielonogórzaninem i w mojej ocenie dalsze spieranie się o to, nie ma podstaw, ani sensu. To województwo – jak i cały świat – jest dziś dużo mniejsze. Podróż z Gorzowa do Zielonej Góry przy sprzyjających warunkach to mniej niż godzina. Ponadto rozwój elektroniki, cyfryzacja sprawiają, że fizyczna siedziba, obiekt czy też jego lokalizacja, nie odgrywa tak ważnej roli dla członków Izby. Ten aspekt sprawy jest istotniejszy dla pracowników naszej administracji – to także dla mnie jest kluczowe. Zatem siedziba samorządu musi być w jednym miejscu, stabilna, przewidywalna, zapewnić wysoką jakość obsługi i ciągłość realizacji zadań statutowych oraz płynne przekazywanie obowiązków z kadencji na kadencję. Z kolei z perspektywy szeregowego członka Izby, czynnego inżyniera – przecież jeszcze nie tak dawno właśnie do tej grupy należałem – lokalizacja siedziby samorządu nie jest tak bardzo ważna. Chociażby kontakt z Izbą zapewniony przez portal PIIB z dostępem do szkoleń, norm itd. już otwiera wiele możliwości… Nie mówiąc o tym, że biuro naszej Izby jest niemal w każdej chwili na telefon.
Sądzę, że także przez tę dostępność lubuskiej Izby i nasze codzienne kontakty, antagonizmy zielonogórsko-gorzowskie są coraz słabsze – z każdym pokoleniem tracą na intensywności, a wśród najmłodszych inżynierów już właściwie nie występują. Przypomnę tylko, sięgając po żużlowy przykład, że jak Falubaz wrócił do ekstraligi to Stal w swoich mediach społecznościowych serdecznie witała sąsiadów zza między.
Czy dziś jakaś kwestia na poziomie okręgu zdecydowanie różni inżynierów z południa i północy?
– Nie. Przez ostatnie trzy lata w lubuskiej Izbie udało się wypracować dialog – to też relacje oparte na współpracy, wyznaczaniu sobie wspólnych celów i ich realizacji. Pomimo obaw wynikających ze zmiany polityki finansowej Polskiej Izby – wysokość naszych składek rośnie wprost proporcjonalnie do wzrostu średniej krajowej za ostatni rok – lubuska Izba należy do tych czterech gdzie w ostatnim czasie przybyło członków. Aktualnie mamy o 28 więcej i przełamaliśmy od wielu lat powtarzające się zjawisko zmniejszania się liczby inżynierów w naszym samorządzie. Biorąc pod uwagę jednak fakt, że ciągle jesteśmy najmniej liczną okręgową Izbą w kraju, mamy świadomość, że musimy zawalczyć o sprawy swojego regionalnego samorządu, także województwa w szerszym aspekcie budowlanym, inwestycyjnym. Tego nie da się zrobić bez jedności w ramach okręgu. Mam wrażenie, że coraz większa grupa lubuskich inżynierów to rozumie.
Niemal dokładnie rok temu Rafał Zarzycki, wiceprezes PIIB w wywiadzie dla LOIIB INFO podkreślał, że Izba lubuska jest jedną z najmniejszych w całej Polsce, ale jej kreatywność, pomysłowość w działalności w ostatnim czasie jest imponująca…
– To także zasługa kształtowania się poczucia wspólnoty – to wyraźnie było widać podczas tej kadencji. A już szczególnie podczas akcji wsparcia poszkodowanych w powodzi jesienią 2024 roku. Gdy okazało się, że inżynierowie są potrzebni, choćby przy ocenia stanu technicznego budynków, to właśnie nasza najmniejsza Izba, najszybciej się zorganizowała i już w kilka dni po krytycznych 14 i 15 września byliśmy w Stroniu Śląskim. Mniejsza społeczność jest mobilniejsza, łatwiej w niej o jedność, o szybkie podejmowanie decyzji – to dodatkowa nasza wartość, którą dostrzegają i doceniają także duże Izby. Oddolne, szybkie działanie, sprawna organizacja różnego rodzaju procesów – to udało nam się zbudować przez ostatnie trzy lata. Oczywiście cała nasza społeczność darzy się szacunkiem, ale też potrafi od siebie wymagać i to jest w porządku.
Podkreślam przy każdej okazji: to nie indywidualności budują wspólnotę, ale nasza wspólnota buduje nas indywidualnie. Obserwujemy siebie, jesteśmy dla siebie inspiracją, również stale podnosimy swoje kwalifikacje, korzystając z podpowiedzi oraz kontaktów z innymi inżynierami, chociażby w ramach grup whatsappowych. W ramach samorządu zawodowego jest ich wiele, przez co skraca się droga wymiany informacji między nami. W mojej ocenie – zdiagnozowałem to po pierwszym roku obserwacji – kluczowym błędem lubuskiej Izby był brak komunikacji. Wiele osób patrzyło w tym samym kierunku, ale spierało się o sposób realizacji celu. Tymczasem powinno być jasne dla wszystkich, że do jednego celu można dotrzeć wieloma drogami, na wiele sposobów.
W grudniu, na spotkaniu wigilijnym lubuskiej Izby w Gorzowie była mowa o budowie własnej siedziby, co dziś można na ten temat powiedzieć?
– Tę zapowiedź podtrzymuję. Powołaliśmy specjalną izbową komisję. Ta grupa prowadzi poszukiwania terenu, czy też gotowego budynku w odpowiadającej nam lokalizacji. Każdą propozycję szczegółowo analizujemy… Tu muszę zaznaczyć, że w tej sprawie mamy wsparcie z PIIB, która deklaruje pomoc finansową dla tego pomysłu. Na zjeździe LOIIB w 2024 roku delegaci podjęli uchwałę o upoważnieniu okręgowej rady do zakupu działki do kwoty 500 tys. zł pod budowę siedziby. Wtedy też założyliśmy, że do całego procesu inwestycyjnego podejdziemy bez pośpiechu, z etapowaniem. Na początek skoncentrujemy się na zakupie działki, gdy już będzie podejmiemy dalsze kroki. Też bez pośpiechu, bo lokata kapitału w nieruchomość chroni nasze zasoby finansowe. Kolejnym etapem – po zakupie działki – ma być stworzenie projektu na miarę inżynierów budownictwa. Zaprojektujemy obiekt zeroemisyjny, całkowicie pasywny, naszpikowany nowoczesnymi technologiami – takimi, które mogłyby być wizytówką wszystkich inżynierów budownictwa w Polsce. Tak to sobie wyobrażam, zresztą nie tylko ja też cała lubuska okręgowa rada. W fazie pomysłu do opracowania jest konkurs dla lubuskich studentów na koncepcję takiego budynku – zwycięska praca byłaby podstawą do przygotowania konkretnego projektu. Tym bardziej, że w lubuskiej Izbie mamy wielu doskonałych projektantów – specjalistów wielu branż działających nie tylko na krajowym rynku, ale i międzynarodowym. Po przygotowaniu dokumentacji i uzyskaniu pozwolenia na budowę oraz wykonaniu tzw. montażu finansowego w oparciu ośrodki własne i dotacje, przyszłaby pora na budowę…
Trzeba też przyznać, że praca komisji ds. nowej siedziby zderzyła się z trudnymi realiami rynku – 500 tys. zł to dziś za mało na satysfakcjonującą nas lokalizację z odpowiednią dla nas powierzchnią. Aktualnie mamy zebrany szeroki materiał dotyczący kilku miejsc, a dalsze działania zostaną podjęte już w nowej kadencji. Dodam tylko, że zdarzają się opinie, również ze strony gorzowian, że nowa siedziba nie jest niezbędna naszemu samorządowi, że to zbyt duże koszty, które będziemy musieli ponosić przez długie lata. Jednak nie wyobrażam sobie, abyśmy dla nowego miejsca musieli się nadmiernie zadłużać. Chcę powiedzieć jasno: w tę stronę nie będziemy podążać. Ale przy tym zależy mi, abyśmy byli wiarygodnym pracodawcą, aby siedziba Izby kojarzyła się także z konkretnym, trwałym miejscem na mapie Gorzowa, aby zainteresowani załatwieniem jakiejś sprawy nie wpadali tu tylko na chwilę, aby to miejsce integrowało inżynierów.
Sądzę też, że tak można zaprogramować budynek, aby dla nas nie rodził kosztów a generował dochód – przypominam, że aktualnie płacimy za wynajem pomieszczeń. We własnej siedzibie to Izba mogłaby wynajmować część pomieszczeń. Nie mówiąc już o przygotowaniu – już u siebie – odpowiedniej dla nas sali konferencyjnej z myślą o szkoleniach i wszelkich innych spotkaniach samorządu zawodowego, także naszych gości. To ma być coś trwałego, z myślą o następnych pokoleniach inżynierów – taki widzę sens tworzenia nowej własnej siedziby.
W wywiadzie z 2023 roku tuż po ostatnim zjeździe sprawozdawczo-wyborczym, jeszcze w papierowym wydaniu Biuletynu Izby, jako nowowybrany przewodniczący nakreślił pan plan działania, najważniejsze punkty. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, w jakim stopniu tamten plan jest już zrealizowany – nie wchodząc w szczegóły, określając procentowo?
– To może zabrzmi źle, bo jednak dobrze, gdy swoim poczynaniom przyglądamy się z dozą zdrowego krytycyzmu, ale w mojej opinii, plan sprzed trzech lat został wykonany przynajmniej w stu procentach, jeżeli nie dwustu… To oczywiście nie tylko moja zasługa, całej rady i organów izby. Jako młody i świeżoupieczony przewodniczący, pierwszy raz stykający się z zarządzaniem nie firmą, budową, ale wspólnotą samorządową – grupą projektantów, kierowników budów, inspektorów nadzoru wielu specjalności, ludzi o różnych wymaganiach, interesach, potrzebach – musiałem szybko odczytać, jak odpowiednio wypośrodkować działania i decyzje.
Celem tamtego planu było przede wszystkim ustabilizowanie funkcjonowania i modernizacja lubuskiej Izby. Oczywiście realizowaliśmy go, ale też z każdym miesiącem pojawiały się nowe możliwości i okoliczności, choćby do włączania się w szersze programy czy też kreowania własnych pomysłów. Przy tym odpowiednią wagę przywiązaliśmy do odbudowy wizerunku – tu należy podkreślić istotną rolę wielu członków okręgowej rady oraz bliskiego otoczenia lubuskiej Izby. Dzięki tej aktywności uzyskaliśmy honorowe patronaty marszałka województwa dla naszego konkursu Inżynier Roku, mamy regularny patronat wojewody nad uroczystością rozdania uprawnień budowlanych, w ubiegłym roku – dzięki uprzejmości poseł Krystyny Sibińskiej – byliśmy wśród bezpośrednio zaangażowanych w organizację wyjazdowego posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury. Dzięki wspomnianemu zaangażowaniu byliśmy Izbą, która błyskawicznie się zorganizowała i była z pomocą jako jedna z pierwszych na terenach dotkniętych powodzią we wrześniu 2024 roku. Nie jest też przypadkiem, że na podcastach przygotowywanych przez PIIB nasza Izba miała już siedmiu reprezentantów. Pomysł stworzenia rady młodych też wyszedł od nas – krajowy zjazd poparł pomysł, krajowa rada powołała i aktualnie przygotowujemy już drugie forum młodych inżynierów. Aktywizacja tej grupy wiekowej budowniczych w skali kraju to duże wydarzenie i także sukces lubuskiej Izby, bo przecież sam pomysł zrodził się u nas. Przez to staliśmy się inicjatorem przyciągania młodych inżynierów do samorządu zawodowego, czego przez lata ani w regionie, ani w skali kraju nie udało się zrobić.
Ostatnie wybory w obwodach dały dowód na to jaką transformację pod tym względem przeszliśmy w lubuskim – w trzech przedziałach wiekowych do 40 roku życia, między 40 a 60 i powyżej 60 roku życia odnotowaliśmy podobną liczbę delegatów, a średnia wieku wybranych na najbliższy zjazd i kadencję to 50 lat, statystycznie odmłodziliśmy tę grupę o 10 lat, wcześniej było to 60 lat. To też pokazuje, że staramy się łączyć młodość z pragmatyzmem i doświadczeniem – istotne i ważne jest, aby samorząd zawodowy inżynierów budownictwa był dziełem międzypokoleniowym. Nasi starsi koledzy mają chłodniejsze głowy, do wielu kwestii podchodzą pragmatycznie, z kolei młodzi są wyrywni, mają wiele pomysłów – połączenie tych dwóch żywiołów jest niezwykle cenne.
Jednym z głównych punktów do realizacji podkreślanych w przywołanym już tu wywiadzie sprzed trzech lat była dygitalizacja, cyfryzacja, zdalna komunikacja, usprawnienie obiegu dokumentów w ramach lubuskiej Izby i szerzej w ramach polskiej Izby. Na jakim etapie jest ten proces?
– Aktualnie przed polską Izbą jest krok w stronę dużego programu realizacji elektronicznego obiegu dokumentacji EZD RP – na poziomie polskie Izby system już działa, sukcesywnie włączają się do niego kolejne samorządy okręgowe: najpierw śląski, teraz pomorski. Trzeba przyznać szczerze, że w mijającej kadencji ten temat mocno kulał, problem dotyczył całego kraju i poszczególne elementy systemu rodziły się w wielkich bólach – o szczegółach nie chcę mówić. Ale dobrze pamiętam, że zaraz po naszym wywiadzie w 2023 roku rozpoczęliśmy proces wymiany sprzętu komputerowego w całym biurze, co było pierwszym, podstawowym krokiem do wyposażenia naszych pracowników w odpowiednie narzędzia do dygitalizacji. W tym samym czasie przeszliśmy też zupełnie z telefonów stacjonarnych na komórkowe, co dało nieograniczone możliwości w komunikacji, wprowadzaniu dokumentów do zabezpieczonej chmury i udostępnianiu materiałów na posiedzenia członków rady. Trudno dziś nawet w przybliżeniu określić, jak bardzo to usprawniło pracę. Ten proces ciągle trwa i z czasem działania na tym polu będą coraz doskonalsze.
za kilka dni druga część wywiadu z przewodniczącym Wojciechem Porębą
